• Serce kształtuje się według tego, co kocha

    Serce kształtuje się według tego, co kocha

    Spośród wielu miłości, które dziś oferuje świat, w ciszy naszego serca usłyszałyśmy zaproszenie Boga, by swoje życie poświęcić Jego Miłości. Celem naszego życia jest trwanie w miłości i obecności Boga oraz czynienie wszystkiego, co tylko możliwe, by jak najwięcej osób poznało, pokochało i zjednoczyło się z Bogiem.
  • W jedności jest nasza siła

    W jedności jest nasza siła

    Życie we wspólnocie wiary jest jednocześnie darem i zadaniem. Dzielimy z innymi zarówno nasze dary i łaski jak i słabości, i przez to kim jesteśmy przyczyniamy się do całokształtu życia wspólnoty.
  • Oddajemy się całkowicie i niepodzielnym sercem Bogu i naszemu powołaniu

    Oddajemy się całkowicie i niepodzielnym sercem Bogu i naszemu powołaniu

    Ponieważ Bóg pierwszy nas umiłował, odpowiadamy Mu naszą miłością i dobrowolnie wybieramy drogę wskazaną nam przez Chrystusa. Przez naszą profesję zakonną ślubujemy żyć w konsekrowanej czystości, ewangelicznym ubóstwie i apostolskim posłuszeństwie we wspólnocie zakonnej.
  • Nie ma nic szlachetniejszego niż ratowanie dusz dla nieba

    Nie ma nic szlachetniejszego niż ratowanie dusz dla nieba

    Na wezwanie Boga, rozpoznawane w naszych czasach odpowiadamy w duchu błogosławionej Matki Teresy. Pracujemy w szkolnictwie lub w innych dziedzinach, w których nasza służba wychowawcza jest szczególnie potrzebna.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
Zaloguj

Zaloguj się

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Refleksja biblijna na Wielki Czwartek

Słowa Ewangelii według świętego Jana (9, 1-4) 

Uzdrowienie niewidomego od urodzenia

Jezus przechodząc ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy - on czy jego rodzice?” Jezus odpowiedział: „Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata”. To powiedziawszy splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: „Idź, obmyj się w sadzawce Siloe” – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł i obmył się, i wrócił widząc. Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów, którzy pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: „Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę”. I powstało wśród nich rozdwojenie. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: „A ty, co o Nim myślisz w związku z tym, że ci otworzył oczy?” Odpowiedział: „To jest prorok”. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go rzekł do niego: „Czy ty wierzysz  w Syna Człowieczego?” On odpowiedział: „A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?” Rzekł do niego Jezus: „Jest Nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie”. On zaś odpowiedział: „Wierzę, Panie!” i oddał Mu pokłon.

Refleksja

W Ewangelii, którą wysłuchałyśmy, św. Jan opisuje uzdrowienie człowieka, któremu została przywrócona zdolność widzenia. Często my, ludzie, szukamy racjonalnego wytłumaczenia  jawisk i pytamy tak, jak uczniowie z tej Ewangelii: „Panie, kto zgrzeszył, że mu się coś takiego przydarzyło? To jego wina, czy też kogoś innego? Jezus tłumaczy, że nie w tym problem, ale temu człowiekowi się to przydarzyło po to, aby objawiła się chwała Boża. W sytuacji krzyża, takiej jak np. odejście bliskiej osoby z powodu epidemii, zobaczyć chwałę Bożą to głęboki, akt wiary…

Niewidomy z Ewangelii poszedł i obmył się w sadzawce, jak mu polecił Pan Jezus. Nie kwestionował, poszedł i wrócił ogarnięty radością: po raz pierwszy w życiu doświadczył miłości Boga do siebie. Taką paschę, wyjątkową i szczególną, przygotował Pan Bóg również i dla nas. Popatrzmy: mamy pozostawać w domach.  Jak w Egipcie, tamtej nocy, gdy zbawiał Bóg. Zbawili się ci, którzy mieli baranka.

Nieraz wpadniemy w sytuację po ludzku bez wyjścia, bolesną, przerastającą całkowicie nasze możliwości, tak jak teraz tego doświadczamy. To wszystko po to, by Bóg mógł się objawić jako Pan rzeczy niemożliwych, który otwiera drogę ratunku, rozpoczyna paschę, czyli przejście ku wolności i ocaleniu. Takiego Boga poznali Izraelici w Egipcie. Z takim Bogiem zetknęli się i nadal stykają ci, którzy odkrywają Chrystusa zmartwychwstałego. Nieraz trzeba sobie popłakać, doznać przejmującego lęku, zwątpić w samego siebie. Aż wreszcie otworzą się nam oczy i pokaże się Boża chwała w miejscu największej klęski. 

Obecna sytuacja w świecie pokazuje nam prawdę o nas samych, o naszych lękach, indywidualizmie, o zamiłowaniu do rzeczy małych, braku troski o życie duchowe, a przede wszystkim o naszej małej wierze, przekonaniu, że jestem stworzeniem którego Stwórcą jest sam Bóg. Jacy wyjdziemy z tej próby? Słyszymy, że już nic nie będzie takie samo jak było. Niektórym ludziom Bóg pozwoli widzieć więcej, tak jak uzdrowionemu z Ewangelii. Staną się prawdziwymi prorokami życia i jego sensu, apostołami chwały Bożej, głosicielami miłości objawionej  na krzyżu. Czy my znajdziemy się w tej grupie?

Dzisiaj Pan Jezus kieruje do nas pytanie: „Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?” Czy zapytamy jak uzdrowiony – „A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?” Jezus jest cierpliwy i dalej do nas mówi: „Jest Nim Ten, który zawsze jest blisko i który mówi do ciebie”. Co odpowiemy?: „Wierzę, Panie!” Panie, przymnóż mi wiary, przebacz mi moje niedowiarstwo!