• Serce kształtuje się według tego, co kocha

    Serce kształtuje się według tego, co kocha

    Spośród wielu miłości, które dziś oferuje świat, w ciszy naszego serca usłyszałyśmy zaproszenie Boga, by swoje życie poświęcić Jego Miłości. Celem naszego życia jest trwanie w miłości i obecności Boga oraz czynienie wszystkiego, co tylko możliwe, by jak najwięcej osób poznało, pokochało i zjednoczyło się z Bogiem.
  • W jedności jest nasza siła

    W jedności jest nasza siła

    Życie we wspólnocie wiary jest jednocześnie darem i zadaniem. Dzielimy z innymi zarówno nasze dary i łaski jak i słabości, i przez to kim jesteśmy przyczyniamy się do całokształtu życia wspólnoty.
  • Oddajemy się całkowicie i niepodzielnym sercem Bogu i naszemu powołaniu

    Oddajemy się całkowicie i niepodzielnym sercem Bogu i naszemu powołaniu

    Ponieważ Bóg pierwszy nas umiłował, odpowiadamy Mu naszą miłością i dobrowolnie wybieramy drogę wskazaną nam przez Chrystusa. Przez naszą profesję zakonną ślubujemy żyć w konsekrowanej czystości, ewangelicznym ubóstwie i apostolskim posłuszeństwie we wspólnocie zakonnej.
  • Nie ma nic szlachetniejszego niż ratowanie dusz dla nieba

    Nie ma nic szlachetniejszego niż ratowanie dusz dla nieba

    Na wezwanie Boga, rozpoznawane w naszych czasach odpowiadamy w duchu błogosławionej Matki Teresy. Pracujemy w szkolnictwie lub w innych dziedzinach, w których nasza służba wychowawcza jest szczególnie potrzebna.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
Zaloguj

Zaloguj się

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Miłość nie może czekać...

ROZDZIAŁ PIERWSZY:

Droga Karoliny Gerhardinger w kierunku życia zakonnego rozpoczęła się 36 lat wcześniej od rzeczywistego wejścia we wspólnotę. Willibald i Franciszka (z domu Huber) Gerhardinger byli małżeństwem od niecałych dwóch lat, gdy 20 czerwca 1797 r. w Stadtamhof, dzielnicy Ratyzbony, w Bawarii, przyszło na świat ich jedyne dziecko, w małym domku, przy wąskiej ulicy, gdzie rzeka Regen wpada do Dunaju. Tego samego popołudnia ojciec i rodzice chrzestni zanieśli córeczkę przez XII-wieczny kamienny most do kościoła św. Ulryka, w handlowej dzielnicy Ratyzbony, gdzie została ochrzczona jako Karolina Elżbieta Franciszka.

Chociaż jej rodzice zawarli małżeństwo w kościele św. Ulryka, to jednak wychowywali się gdzie indziej. Ojciec Franciszki był browarnikiem z Abensberg, 26 km na południowy-zachód; ojciec Willibalda był sternikiem okrętowym na Dunaju w Ingolstadt,  30 km dalej. W tym czasie i w kraju, gdzie najstarszy syn dziedziczył rodzinny kapitał, Willibald, trzeci z kolei, był zmuszony oglądać się za czymś innym; i tak przybył do Stadtamhof, by przejąć tu interes swego dziadka, wraz z domem i statkiem do połowów. 
W tym czasie niemieckie księstwo Bawarii uważane było za kraj zacofany, gdzie życie toczyło się prawie jak za dawnych lat, nietknięte przez Rewolucję Francuską i rządy Napoleona Bonaparte. W tym względnie spokojnym okresie Kościół katolicki zajmował uprzywilejowaną pozycję. Typowa parafia mogła mieć kilkanaście kaplic i kościołów. Zakonnice i zakonnicy byli często wielkimi właścicielami ziem, z rozrzuconymi w okolicy posiadłościami. Żebracy i pustelnicy żyli z rządowych zapomóg i jałmużny. 
Jednak pod względem nauczania Bawaria była uboga. Niektóre miasta nie posiadały zupełnie szkół; inne miały szkoły z nieopłacanymi nauczycielami, którzy ledwie potrafili czytać. Życie rodzinne także przeżywało kryzys. Ze względów ekonomicznych wiele młodych kobiet nie mogło wyjść za mąż, a jeśli miały nieślubne dzieci musiały samotnie je wychowywać i zapewnić opiekę. 
Karolina ośmielana i podziwiana przez kochających ją rodziców, od samego początku była ośrodkiem życia rodzinnego domu, gdy stawiała pierwsze kroki, wypowiadała pierwsze słowa i uczyła się pierwszych modlitw.
Niecałe trzy tygodnie przed jej piątymi urodzinami, cień napoleoński ogarnął także Stadtamhof. Książęta niemieccy zdecydowali, że wszystkie ziemie i własności należące do Kościoła zostaną skonfiskowane w celu wyrównania strat poniesionych przez właścicieli majątków w wyprawach napoleońskich. Na skutek tej decyzji, augustianie ze Stadtamhof utracili klasztor i kościół św. Manga.
Ponieważ siostry Zgromadzenia de Notre Dame (później znane jako Kanoniczki św. Augustyna) wychowywały wiejskie dziewczęta, uznano to za „pożyteczne dzieło” i pozostawiono je. Musiały jednak zamknąć szkołę dla córek szlacheckich i tylko sześciu siostrom pozwolono zostać w Stadtamhof. Dlatego Karolina w wieku sześciu lat mogła zacząć uczęszczać do szkoły sióstr. Uczyła się dobrze i była lubiana przez nauczycielki, które z czasem pozwalały małej, niebieskookiej blondynce przychodzić do ich klasztoru. Gdy miała 9 lat, uzyskała promocję do wyższej klasy, przewidzianej dla dziewcząt w wieku 11-12 lat. Ze względu na  niezwykłą duchową dojrzałość pozwolono jej przyjąć Komunię św. trzy lata wcześniej niż w przewidzianym wieku 12 lat.
Tymczasem Napoleon zawładnął już większością terytorium Europy. Wymógł zespolenie południowych księstw niemieckich, łącznie z Bawarią, w trwałe przymierze. W zamian za tę protekcję, mieszkańcy obiecali utrzymywać stałą armię w liczbie 63 tysięcy żołnierzy. Niespokojne czasy miały wpływ na życie rodziny Gerhardinger. Gdy Karolina miała 12 lat, przeżywali zgiełk i grozę otaczającej ich wojny. Oddziały francuskie - w pogoni za żołnierzami austriackimi - paliły i plądrowały Stadtamhof i Ratyzbonę. Ksiądz Jerzy Michał Wittmann, który był proboszczem rodziny Gerhardinger przez pięć lat, oglądał zburzone seminarium i dorobek naukowy dwudziestu lat; ocalił tylko dokumenty parafialne i swój brewiarz. Nie zważając na zagrożenie, w obliczu ognia dział, prowadził także akcję ratowania opuszczonych pacjentów z płonącego szpitala.
Ostatnie tygodnie nauki Karoliny w szkole podstawowej przysłonięte były cieniem likwidacji jej ukochanej szkoły klasztornej. Chociaż siostry przetrwały atak sekularyzacji w 1803 r., kiedy to likwidowano inne klasztory,  jednak nieznośne obciążenia podatkiem wojennym i daninami, znoszenie rządowego wglądu w szkolnictwo i metody nauczania, a nawet w życie zakonne, zmusiły je do skierowania prośby do biskupa o rozwiązanie klasztoru. Dnia 15 sierpnia 1809 r. odprawiono ostatnią Mszę św., zamknięto kaplicę, i 1 września siostry opuściły miejsce, gdzie służyły przez prawie osiemdziesiąt lat. Prasa podała do publicznej wiadomości licytację ich własności: stanowiły ją komoda, stoły, krzesła, rzeźby i malowidła, dwie krowy, dwadzieścia wiązek drewna i płody rolne z ogrodu. 
Siostry, wsparte jedynie małą rządową pensją, rozeszły się i musiały same zatroszczyć się o siebie; najłatwiej mogły to uczynić przez szycie. Ich smutek z powodu rozwiązania wspólnoty potęgowany był także bólem rodziców i dzieci, które utraciły szkołę, oraz troską księdza Wittmanna, który doceniał wartość wychowania dziewcząt. Starając się o jego kontynuację,  zlecił swojemu pomocnikowi, księdzu Jerzemu Maurerowi opiekę nad obecną, pozbawioną nauczycielek szkołą, z 120 uczennicami w jednym pomieszczeniu. Dnia 9 września tegoż roku Karolina otrzymała następujący dyplom ukończenia szkoły podstawowej: „Karolina Gerhardinger, córka kapitana okrętu, uczęszczała do miejskiej szkoły podstawowej z niesłabnącą pilnością i wspaniałym postępem aż do ukończenia dwunastego roku życia. Jej zachowanie było jak najbardziej wzorowe. Obecnie ukończyła stopień podstawowy".
Odejście Karoliny ze szkoły nie miało być tak ostateczne, jak się tego spodziewała i jak to sobie wyobrażała. Jej ambicją, podzielaną przez rodziców, była praca w  gospodarstwie domowym przy swojej matce oraz pomoc ojcu w interesie. Przede wszystkim zaś pragnęła podróżować z nim na tratwie podczas wypraw po Dunaju. Jej proboszcz miał jednak inne plany, którymi podzielił się z Willibaldem i Franciszką. Rząd był gotowy pozwolić księdzu Maurerowi na kontynuowanie troski o szkołę tak długo, jak długo nie będzie prosił o pensję; ksiądz Maurer jednak potrzebował pomocy. Czy Karolina będzie skłonna przyjść z taką pomocą? Ponieważ już uczyła nieco młodsze dzieci, poproszono ją teraz, razem z dwiema nieco starszymi dziewczętami, aby podjęły się nauczania, przez okres trzech lat, wraz z księdzem Maurerem jako ich instruktorem, po czym mogłyby otrzymać dyplom nauczycielski.
Decyzja nie była łatwa dla młodej dziewczyny, ale jej miłość nie mogła czekać, aż nauczy się gospodarstwa i księgowości, czy nacieszy czasem spędzonym z rodzicami. Ksiądz Wittmann podzielił się z nią tą troską, a rodzice zachęcili ją. Karolina na to pierwsze wezwanie odpowiedziała: tak.